ECM Polska

(+48)61 8270 989

Ceny energii wzrosną nawet dwukrotnie

- Ceny energii mogą wzrosną w kolejnych latach nawet dwukrotnie, będziemy musieli się nauczyć żyć w nowych realiach i z jednej strony bardzo oszczędzać, a z drugiej stać się częściowo samowystarczalni. Nowy świat po wejściu w życie pakietu klimatycznego może nas zaskoczyć swoją brutalnością – mówi Grzegorz Onichimowski, prezes Towarowej Giełdy Energii w rozmowie z Katarzyną Gontarczyk.

Katarzyna Gontarczyk: Czy Polacy będą zmieniać dostawców energii? Mamy takie prawo, ale 90 proc. z nas nie wie, że można zmienić dostawcę.

Grzegorz Onichimowski: Polacy zaczną zmieniać dostawców energii, ale nie stanie się to szybko. Jest kilka powodów. Pierwszy i najważniejszy to, że my wszyscy odbiorcy indywidualni jesteśmy objęci specyficzną ochroną przez Urząd Energii Energetyki. Stawki za energię, jakie płacimy są stawkami urzędowymi, a nie rynkowymi. Klienci indywidualni są subsydiowani, w pewnym sensie finansowani, przez dużych klientów. Energia dla hurtowych odbiorców jest droższa od energii dla gospodarstw domowych.

Czyli po uwolnieniu cen energii będziemy płacić więcej?

Tak, ale pamiętajmy, że energia jest towarem, takim, jak każdy inny towar. Zapotrzebowanie na energię zmienia się jednak w ciągu doby w firmach przemysłowych czy nawet w domu; raz używamy więcej światła, włączamy urządzenia elektryczne, a raz nie. Energii nie można jednak składować, ceny bardzo zmieniają się zatem w czasie. Gra popytu i podaży w tym sektorze jest niezwykle ciekawa. Myślę, że w przyszłości dostawcy energii będą oferować swoim klientom pakiety, takie, jak teraz oferują operatorzy komórkowi, a my na bieżąco będziemy mogli sprawdzić, ile płacimy za energię. Dlatego w przyszłości będą inteligentne systemy pomiarowe i inteligentne pralki czy lodówki, które za nas podejmą decyzję, czy się włączyć, czy nie.

Nie wszystkich będzie stać na energię?

Część odbiorców indywidualnych trzeba będzie wspierać, ale to już jest problem polityczny. Ale mam też dobre wiadomości, w przyszłości będziemy sami wytwarzali energię. Już teraz pojawiają się pomysły samochodów oddających energię do sieci czy domowych siłowni.

* Zakład energetyczny w okolicy?
* Więcej z branży Energetyka i Surowce

O ile wzrosną ceny energii w Polsce w najbliższych miesiącach czy latach?

Na przyszły rok ceny już znamy, nie zmienią się znacznie. A co dalej? Dalej zaczynają się schody. Pojawiają się oceny, że niedługo energia może zdrożeć nawet dwukrotnie. Jest tu jednak też dużo czynników pozabiznesowych.

Czy już teraz partnerem dla koncernu energetycznego może być np. spółdzielnia mieszkaniowa. Czy może negocjować ceny energii?

Jeśli wystąpi z upoważnieniem swoich członków to tak, ale na razie ceny dla indywidualnych odbiorców są niższe niż dla hurtowych. Dzisiaj korzystniej jest być klientem indywidualnym.

Jak polski rynek ma być konkurencyjny, jak jest tak naprawdę tylko kilku dostawców energii?

Na poziomie detalicznym to, że jest kilku dostawców nie zawsze przeszkadza. Można przygotować korzystniejsze oferty dla klientów indywidualnych. Warunkiem prawdziwej konkurencji jest konkurencja na rynku hurtowym. Dla mniejszych odbiorców kluczowa w przyszłości będzie energetyka odnawialna, a dla hurtowych prawdopodobnie jądrowa, jeśli wybudujemy elektrownie. Będziemy też szukać źródeł gazowych, biogazowych, słonecznych, wiatrowych. Są to źródła rozproszone poprawiające efektywność przesyłu. Poza tym na polski rynek energii będą wpływać procesy zachodzące w Unii Europejskiej; gdzie firm, które mają coś do powiedzenia na rynku jest kilkanaście, a nie kilka. Powstanie ogólnoeuropejskiego rynku będzie korzystne dla klientów, wzmocni także bezpieczeństwo energetyczne.

- Ceny energii mogą wzrosną w kolejnych latach nawet dwukrotnie, będziemy musieli się nauczyć żyć w nowych realiach i z jednej strony bardzo oszczędzać, a z drugiej stać się częściowo samowystarczalni. Nowy świat po wejściu w życie pakietu klimatycznego może nas zaskoczyć swoją brutalnością – mówi Grzegorz Onichimowski, prezes Towarowej Giełdy Energii w rozmowie z Katarzyną Gontarczyk.

W Europie energia nie jest droższa niż w Polsce?

Nie, jest taniej. Nasza giełda jest pod względem cen trzecia w Europie. Najdrożej jest we Włoszech i w Skandynawii. Ale kłopoty sąsiadów z północy wiążą się z pogodą. Była mocna zima, zamarzły im jeziora w górach, mają problemy z wodą. Ale za chwilę potanieje. W Niemczech na przykład energia na giełdzie energii jest ostatnio nieco tańsza niż w Polsce.

Ale indywidualni odbiorcy ciągle płacą w Polsce mniej niż w innych krajach Unii dzięki cenom urzędowym…

Tak, ale odbiorcy hurtowi płacą więcej, zwłaszcza duże energochłonne zakłady produkcyjne. To jest duży problem, bo w Polsce nie będzie się opłacać produkcja. Biznesy energochłonne przestają się w Polsce opłacać. Spektakularnym przykładem jest huta aluminium „Konin”

Dlaczego w Polsce energia jest produkowana drożej niż w zachodniej Europie?

Z powodu kryzysu gospodarczego i mniejszego zapotrzebowania na energię na Zachodzie jest teraz taniej. Kiedy kryzys minie, ceny wrócą wprawdzie do poziomu sprzed kryzysu, ale polska energetyka wymaga dużych inwestycji. Energia dodatkowo zdrożeje z powodu obowiązkowych limitów na emisję CO2. Nasza energia oparta jest o węgiel, a najwięcej limitów emisji CO2 będzie potrzebował właśnie ten sektor. Wkrótce będzie to najdroższa technologia.

90 proc. limitów emisji rozdawane jest firmom za darmo, zaledwie 10 proc. będą musiały kupić.

W tym okresie rozliczeniowym tak jest, ale po 2012 r. już tak nie będzie. Firmy będą kupować je na wolnym rynku. A nasza energetyka potrzebuje więcej limitów niż francuska czy skandynawska i to stawia nas na gorszej pozycji.

Jak ceny energii wzrosną po 2012 roku?

Trudno powiedzieć. Rynek emisji jest wymyślonym rynkiem, a tego typu rynki są podatne na spekulacje. KE projektuje, że prawa do emisji są sprzedawane tylko na jednej platformie. Ci mniejsi producenci prawdopodobnie się nie dopchną i będą musieli kupować na rynku wtórnym, zatem drożej. Cena uprawnienia będzie wyznaczała cenę technologii produkcji energii. Możemy sobie wyobrazić sytuację, że elektrownie gazowe będą podbijać ceny emisji po to, aby zwiększyć atrakcyjność swojego sektora. Dziś te limity są za darmo rozdawane firmom, ale nowy świat, w którym się znajdziemy w momencie wejścia w życie pakietu klimatycznego może nas zaskoczyć swoją brutalnością.

Czy na platformie TGE będzie można kupić emisje CO2?

Prawdopodobnie tak, w sensie tzw. rynku wtórnego, będziemy współpracować przy tej okazji ze skandynawską giełdą energią. Nasz wspólny rynek wystartuje w drugiej połowie 2010. Jeśli chodzi o rynek pierwotny, to prawdopodobnie też będzie możliwe kupowanie emisji, ale nie ma jeszcze ustaleń na szczeblu państwowym i unijnym.

Jakiego obrotu Państwo się spodziewają?

Na razie obrót będzie niewielki; na razie limity są rozdawane, tylko nadwyżki są przedmiotem handlu. Po 2012 r. będzie inaczej. My chcemy być na tym rynku.

Czym teraz jest giełda energii? Ile procent zużywanej w Polsce energii kupowana jest na TGE?

Około 5 proc. Z natury rzeczy najwięcej handluje się energią w długich kontraktach, a nasze transakcje są zwykle transakcjami typu spot, czyli dnia następnego. W Polsce, gdzie dominuje technologia węglowa także handluje się głównie w formie kontraktów długich. W Skandynawii jest inaczej, generacja wodna charakteryzuje się dużą zmiennością i tu transakcje typu spot się sprawdzają. Maksimum, które mogłaby osiągnąć TGE to jest 15-20 proc. udziału rynku handlu energią. Więcej się po prostu nie da. Wynika to z technologii, która w Polsce obowiązuje.

- Ceny energii mogą wzrosną w kolejnych latach nawet dwukrotnie, będziemy musieli się nauczyć żyć w nowych realiach i z jednej strony bardzo oszczędzać, a z drugiej stać się częściowo samowystarczalni. Nowy świat po wejściu w życie pakietu klimatycznego może nas zaskoczyć swoją brutalnością – mówi Grzegorz Onichimowski, prezes Towarowej Giełdy Energii w rozmowie z Katarzyną Gontarczyk.

Kto w tej chwili handluje na giełdzie energii?

Wszystkie firmy z koncesja na handel energią obecne w Polsce. My także chcemy handlować i rozliczać handel długimi kontraktami, ale musimy gwarantować bezpieczeństwo transakcji.

Jaki jest koszt uczestniczenia w giełdzie?

Są trzy grupy kosztów: opłaty stałe – roczna wynosi 1 tys. zł. Koszty transakcyjne – od 5 gr. od 1 MWh. Trzecia grupa kosztów, to są koszty związane z wartością i kwotą zabezpieczenia transakcji.

W styczniu prezydent podpisał ustawę (tzw. obligo giełdowe), która zobowiązuje koncerny energetyczne do sprzedaży części produkowanej energii na giełdzie. Co zmieni nowe prawo?

Ta ustawa wprowadza obligo transparentnych form sprzedaży. Giełda to jest jedno ze sposobów, obok przetargu czy sprzedaż poprzez tzw. internetowe platformy obrotu. Jeśli chodzi o giełdę to 15 proc. danego wytwórcy (np. elektrowni czy większej firmy -wytwórcy) energii powinno przejść przez giełdę. Tak naprawdę chodzi o to, żeby ustalić ile w Polsce obecnie kosztuje energia. Nie było widać wcześniej transparentności w ramach dużych grup energetycznych. Poza tym, aby stworzyć w Polsce rynek kontraktów terminowych, rynek SPOT powinien być płynny. Kiedy już powstanie europejski transparentny rynek oparty o giełdy, wówczas energia będzie płynąć z krajów, gdzie jest tańsza, do krajów, gdzie jest w danym momencie drożej.

Gdzie teraz jest najtańsza energia?

Paradoksalnie w Hiszpanii, Francji czy w Niemczech. Po pierwsze obecnie wynika to ze spowolnienia gospodarczego, po drugie – wytwarzają dużo energii jądrowej.

A gdzie jest najdrożej?

Najdrożej jest od wielu lat we Włoszech. To są takie wyizolowane rejony, gdzie brakuje energii. Wraz z rozbudową wspólnego rynku to będzie się zmieniać.

Czy to znaczy, że ceny energii kiedyś się w Europie wyrównają?

Tak, na tyle, na ile pozwoli na to system przesyłowy.

Jak Polska odnajdzie się w tych nowych warunkach?

To zależy od kondycji naszej gospodarki i kondycji naszej energetyki. Gospodarka chce mieć tanią energię, a energetyka chce sprzedawać możliwie drogo. Moim zdaniem wspólny europejski rynek jest dobrym rozwiązaniem, bo to zapewni nam dostęp do tańszej energii w momencie wejścia w życie pakietu klimatycznego.

Czy polska energetyka nie zbankrutuje?

Jeśli sektor się odnowi, to w dłuższej perspektywie konkurencja wpłynie korzystnie, a o konkurencję nam wszystkim chodzi.

A technologia węglowa może być konkurencyjna?

Tak, zależy jednak jak liczymy koszty. Jeśli stworzyliśmy sobie sztuczny rynek handlu emisjami CO2, na nim sztucznie kreujemy ceny i jeśli któregoś dnia one bardzo wzrosną, to oczywiście nie ma mowy o konkurencyjności elektrowni węglowej. Myślę jednak, że tu się dużo może zmienić. Komisja Europejska nie będzie chyba tak restrykcyjna. Konferencja w Kopenhadze pokazała, że są inne pomysły, żeby chronić środowisko niż handel emisjami. Inwestycje w energetykę są teraz trudne, bo nie wiemy, ile będziemy musieli zapłacić za ochronę środowiska, a to utrudnia rachunek wszystkich kosztów. Trudno podjąć decyzję inwestycyjna na kilka miliardów euro w tak niepewnej sytuacji.